A czy Ty potrafisz bawić się ze swoim dzieckiem?

Z dzieciństwa doskonale pamiętam jak myć kryształy, czyścić kurze, czym i jak myć okna. Potrafię ugotować całkiem niezły obiad, ale nie pamiętam, żeby mama się ze mną bawiła. Od tego był tata, głównie w weekendy, czasem po szkole. On pokazywał jak grać na gitarze i z nim wymyślałam głupie piosenki. Ale tak to głównie pracował. Teraz kiedy sama jestem mamą 20 miesięcznej Laury myśl o wspólnej zabawie do niedawna przyprawiała mnie o lekką panikę, no bo JAK SIĘ Z NIĄ BAWIĆ? Z łatwością do głowy przychodziły mi harcerskie wygłupy, zabawa w szukanego, i mocno już zużyte “a kuku”. Owszem czytamy książeczki, oglądamy obrazki, nazywamy części ciała, nie mniej do niedawna czułam, że można zrobić dla małej coś więcej. Kilka miesięcy temu moja dobra koleżanka poprzez fejsbuczka zaprosiła mnie na wydarzenie organizowane przez Munianię. Były to zajęcia “Sensoryczna kraina” o tym jak rozwijać u dziecka integrację sensoryczną, jako że tym tematem jestem żywo zainteresowana, wybrałam się. I tak oto klapki mi spadły z oczu, bo okazało się, że wcale nie potrzeba “miliona monet” i stawania na rzęsach by pomóc dziecku poznawać świat wszystkimi zmysłami. By się zwyczajnie, twórczo i kreatywnie z nim bawić.

Po tych zajęciach dopadła mnie gonitwa myśli, że my dorośli żyjemy głównie pracą. Gonimy za karierą, stanowiskami i nie oszukujemy się, niełatwo nam po przekroczeniu progu domu stać się po prostu mamą/tatą. Rodzicem, który chce fajnie spędzić czas ze swoim dzieckiem, czuje się w tym kompetentny. Bardzo często jesteśmy zwyczajnie zmęczeni i trudno znaleźć siłę i pomysł na kreatywną zabawę z naszym dzieckiem. Odpalamy więc Jutuba, który da nam czas na to by móc ugotować obiad, czy zwyczajnie wyciągnąć nogi przed tv.
A tak wcale być nie musi – kreatywna zabawa z dwulatkiem może być fajna, niesamowicie inspirująca, można się przy niej zrelaksować i tego właśnie możemy się nauczyć na zajęciach u Muniani. Nagle wspólne gotowanie obiadu może być dla dziecka wycieczką do świata nowych doznań sensorycznych, butelka po wodzie możne dostać nowego życia jako grzechotka, a pietruszka, czy seler naciowy genialnym pędzlem, który bez obaw można włożyć do buzi. A farby? Można je przecież wycisnąć z owoców!

To tylko przykład bardzo szerokiej tematyki zajęć u Muniani. Bardzo często goszczą na nich “okołodzieciowi” specjaliści, którzy jeszcze dodatkowo swoją wiedzą i doświadczeniem, wzbogacają repertuar zajęć 🙂
Sama jak tylko mam możliwość, staram się bywać i muszę przyznać, że zabawa z maluchem stała się dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Dzieci mają naturalny i niezaspokojony głód świata, a choć to zaskakujące, nam dorosłym, wychowanym bez tej interakcji, trudno jest byś przewodnikiem po świecie, który choć oferuje nam mnóstwo ułatwień, to nigdy nie zastąpi nas samych. A to właśnie MY I NASZA WIEDZA JSTEŚMY NASZYM DZIECIOM NIEZBĘDNI.
Więc mam nadzieję, do zobaczenia 😉

Bookmark and Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *