5ebd064928e4f7773e70287513264035

Zamach na Matczyne Piersi

Długo dojrzewałam do tego wpisu.

Mam przyjemność na swojej drodze doradczej spotykać wiele kobiet, wiele matek karmiących piersią. Każda z nich ma swoją historię, są mniej lub bardziej pewne siebie, wiele z nich musiało przejść swoje by w ogóle móc karmić piersią. Smutne jest dla mnie to, że naprawdę ogromna większość z nich nie otrzymała w szpitalu pomocy, choć deklarują, że o nią prosiły i musiały walczyć o każdą kroplę mleka.

Jak wiadomo edukacja w zakresie laktacji powinna się odbywać jeszcze na etapie ciąży. W szkołach rodzenia, u położnej, z której opieki korzysta naprawdę znikoma liczba przyszłych mam. Więcej – większość z nich, jest nieświadoma, że coś takiego im przysługuje. Jednak jeśli już jakimś dziwnym trafem, przyszła mama trafi do położnej, to musi mieć naprawdę sporo szczęścia, by trafiła na taką, która nie będzie opowiadała laktacyjnych farmazonów z czasów PRL.

Problem z personelem okołoporodowym polega na tym, że niespecjalnie chce się laktacyjnie dokształcać. Pracują utartym schematem, zbierając punkty doświadczenia, korzystają ze szkoleń i materiałów zwykle dostarczanych przez koncerny, rączkami przedstawicieli handlowych. Położnych, pielęgniarek lub lekarzy po kursie na CDL lub IBCLC na oddziałach jest naprawdę niewiele, podobnie jak poradni laktacyjnych (o przyszpitalnych niewspominając), zaś Promotorzy Karmienia Piersią na oddziałach są niemile widziani.
Nie wiem z czego wynika ta ignorancja wobec laktacji. Dlaczego edukacja mam na oddziałach położniczych jest bardzo często na tak niskim poziomie.

Kiedy rozmawiam z prawie każdą jedną mamą, najczęściej jej opowieść laktacyjna sprowadza się do “po porodzie nie miałam pokarmu, przystawili mi dziecko, chętnie się przystawiło, ale po trzeciej dobie cały dzień ssało i położne stwierdziły, ze się nie najada, więc zaproponowały mleczko, żebyśmy się tak nie męczyli. Bo przecież ociupinka nie zaszkodzi”. Czy którakolwiek z nich sprawdziła/zapytała o czynniki świadczące o tym, że dziecko się nie najada? O mikcje? O aktywne ssanie? Czy którakolwiek z nich słyszała o tym, że to dziecko jest motorem napędowym laktacji? Że potrzebuje ono bliskości, a pierś jest jej elementem?

Idziemy dalej: ” dziecko nie może tyle wisieć na piersi! MA WZMOŻONY ODRUCH SSANIA” Zamiast pogratulować małego ssaka, personel doszukuje się problemu gdzie go nie ma. Mama ma wrażenie, że urodziła zepsute dziecko – przecież ma WZMOŻONY odruch ssania! Jak ona sobie z takim egzemplarzem poradzi? Powód do radości staje się problemem. Matka czuje niepokój, zamiast sobie wygodnie leżeć ze ssakiem na piersi, szuka sposobu by młode leżało sobie w mydelniczce, ale zaś ten wredny WZMOŻONY odruch ssania, żąda zaspokojenia i zamiast matki cieszącej się, że młodzież rozkręca laktacji, ta stresuje się bez sensu. W końcu słyszy sakramentalne “dziecko się nie najada, bo… (można wstawić: miała pani cesarskie cięcie, rodziła pani pierwszy raz, laktacja dopiero się rozkręca)”, więc sru mleczko podamy “ten jeden raz nie zaszkodzi, a pani sobie odpocznie”. Owszem zaszkodzi, rozpierdzieli mikroflorę jelit na następne trzy tygodnie, a mama będzie to nazywała kolkami!!!!!

Mój ulubiony przypadek to moja przyjaciółka, która urodziła 3 miesięce temu. Wyedukowana laktacyjnie, że hej, znająca swoje prawa. Zawsze, gdy położne z jakiegoś powodu chciały zabrać dziecko (kąpiel, badania itp.), M. zaznaczała, że nie życzy sobie dokarmiania. Komentarze położnych były zazwyczaj, że ok, szanują to (sytuacja powinna być odwrotna! W przypadku dokarmiania brak sprzeciwu nie jest przyzwoleniem! Zgodę na dokarmianie personel powinien uzyskać na piśmie!), ale jedna wystrzeliła “My dokarmiamy kubeczkiem, proszę się nie martwić”. więc M. powiedziała, że kubeczkiem też sobie nie życzy.
W nocy zaś położna, zamiast chodzić i doglądać jak młode matki sobie radzą, to dopytywała, czy jeszcze będzie karmić, czy już dokarmiamy. Ale hitem był przypadek mamy  z innego szpitala: młodym mamom, które zostawiały sobie dzieci na noc, położna zostawiała 4 butelki na stoliku “w razie czego”!!!! Serio? Mleko modyfikowane jest tańsze niż fachowa porada? A może tu pojawia się problem braku elementarnej, dla personelu porodówek, wiedzy?

Podsumowując:

Jaki jest stan wiedzy młodej matki po wizycie na standardowej polskiej porodówce?
– na każdy kryzys laktacyjny – sztuczne mleczko
– Jeśli dziecko na piersi wisi więcej niż 15/30/60 minut – nie mam mleka, muszę dokarmić.
– Jeśli dziecko jest płaczliwe – sztuczne mleczko
…normalnie mleczko jest lekiem na całe zło…

Młoda matka nie wie, że:

– KAŻDY MILILITR MLEKA MODYFIKOWANE, TO MILILITR MNIEJ MLEKA MAMY!

– Dziecko, że wisieć na piersi godzinę, a nawet dłużej, bo pierś to nie tylko bar mleczny, ale również najlepszy przyjaciel małego ssaka.

– że podanie karmionemu piersią noworodkowi mleka modyfikowanego, zaburza mikroflorę jego jelit.

– dziecko karmione piersią może przybierać na wadze skokowo, a nie liniowo.

– dziecko do piątej doby może spadać z wagi, jednak łączny spadek nie powinien być wyższy niż 11%

– NA DOKARMIANIE JEST WYMAGANA JEJ ZGODA, A UZASADNIENIE DOKARMIANIA POWINNA DOSTAĆ NA PIŚMIE. PONAD TO W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI DZIECKO POWINNO BYĆ DOKARMIANE ODCIĄGNIĘTYM MLEKIEM MAMY, PÓŹNIEJ MLEKIEM Z BANKU MLEKA KOBIECEGO I NA KOŃCU DOPIERO MLEKIEM MODYFIKOWANYM!!!

– TO DZIECKO STYMULUJE LAKTACJĘ!

– KARMIENIE DZIECKA “NA ŻĄDANIE” OZNACZA, NA ŻĄDANIE MATKI I DZIECKA. DZIECKO POWINNO JEŚĆ NIE RZADZIEJ NIŻ CO 3H, NATOMIAST SPOKOJNIE MOŻE CZĘŚCIEJ!

– o tym, że dziecko się najada świadczą: mikcje, stolce oraz to, ze dziecko spokojnie zasypia przy piersi (TAK< DZIECKO MOŻE SPRAĆ PRZY PIERSI!!!) po co najmniej 5 minutach aktywnego ssania i oczywiście przyrosty, które mogą być skokowe

Czy naprawdę ta wiedza, jest taka, obszerna, skomplikowana, że tak trudno ją zaakceptować? Czy naprawdę dobra edukacja świeżo upieczonej mamy jest taka czasochłonna?

Drodzy lekarze! Drogie położne! Każde wasze słowo, każda Wasza rada zostaje z tymi Młodymi Matkami do końca życia! One Wam wierzą, nawet nie wiecie jaką macie moc sprawczą! Może je przyoblec w pewność swoich kompetencji, albo je z nich obedrzeć. Jeśli same nie czujecie się na siłach brać na siebie odpowiedzialności za piersi tych młodych mam, to przynajmniej pokażcie im, gdzie mogą szukać kompetentnej pomocy, np tu: www.cnol.pl

 

Bookmark and Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *