Co warto wiedzieć o noszeniu?

Przyszli i młodzi rodzice czują się trochę zagubieni w nowej roli, zaś otaczający ich życzliwi nie szczędzą im „złotych rad” dotyczących obsługi małego człowieka. Jedną z nich, zapewne zajmującą miejsce na podium okołorodzicielskich absurdów jest „nie noś, bo przyzwyczaisz!”. Źródłem tego mitu jest zapewne brak zrozumienia dla potrzeb małego niemowlaka i niestety jest bardzo głęboko zakorzeniony w naszym społeczeństwie. Niestety bliskość z dzieckiem i otwarcie się na zrozumienie jego potrzeb, nadal jest czymś niebywałym w naszym społeczeństwie, a samo dziecko jest w dużej mierze „odczłowieczane”.

Czego potrzebuje noworodek?

Przez około 40 tygodni dziecko jest noszone w brzuszku swojej mamy, przez ten czas ma w nim cicho, ciepło, zaś pod koniec ciąży bardzo ciasno. Jest bujane, słyszy bicie maminego serca…To jego bezpieczny, znajomy świat, który w rezultacie musi opuścić, a już po porodzie będzie potrzebowało około trzech miesięcy na adaptację do nowych warunków w życia. Okres ten jest nazywany „czwartym trymestrem ciąży”. Podczas niego, dziecko tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jest mamą, jego egzystencję chroni i determinuje kilkanaście odruchów, a swoje potrzeby potrafi wyrazić jedynie płaczem. Ciało mamy – jej smak, zapach, ciepło i rytm bicia serca, stanowią bezpieczną przystań, która daje namiastkę tego co zna jeszcze z życia płodowego.
Najbardziej rozwiniętym zmysłem małego niemowlaka jest zmysł dotyku, później czucie głębokie, zaś bardzo intensywnie rozwija się zmysł równowagi. Zmysł wzroku tuż po narodzinach jest rozwinięty najsłabiej – w pierwszych 6 tygodniach dziecko widzi odległość od piersi do twarzy mamy, dostrzega kontrasty (dlatego brodawka sutkowa zmienia swój kolor podczas akcji porodowej), widzi w 2 wymiarach i nie dostrzega ruchu. Pełną sprawność osiąga dopiero około 12 miesiąca życia, w związku z czym zaleca się ograniczać niemowlakowi wrażenia wzrokowe, na rzecz doświadczeń dotykowych.

Dlaczego chusta?

Noworodek, który przez ostatni trymestr życia płodowego jest bardzo mocno ściśnięty w maminym brzuszku, we wczesnym okresie postnatalnym również tego docisku bardzo potrzebuje do prawidłowego rozwoju motorycznego, a poza tym skrępowane, czuje się po prostu bezpiecznie. Podobne znaczenie ma również noszenie i bujanie, które daje malcowi szansę przeciwstawiać się grawitacji w zróżnicowanych sytuacjach, rozwija układ przedsionkowy mózgu, a co za tym idzie również zmysł równowagi. W okresie ciąży podczas aktywności mamy, dziecko uspakaja się i zasypia, podobny wpływ na noworodki i niemowlęta ma noszenie i bujanie. Jakkolwiek ręce rodzica są stworzone do tego by nosić swoje potomstwo, mają one ograniczone możliwości. Tutaj właśnie z pomocą przychodzi chusta, dzięki której możemy osiągnąć w maluszkiem kompromis – ciasnotę, a tym samym stymulację czucia głębokiego, bliskość, ciepło, smak i zapach rodzica, rytm jego bicia serca, możliwość odcięcia się od stresującego świata, masaż brzuszka, możliwość obserwacji świata z perspektywy rodzica, zaś dla niego samego – wolne ręce, bliskość i pełną kontrolę nad maleństwem. Chusta stanowi rodzaj zewnętrznego brzuszka i jest jedynym „urządzeniem”. w którym możemy nosić bezpiecznie dziecko, tyle czasu ile potrzemy my oraz dziecko, zanim nie usiądzie samodzielnie.

12670939_992080857525589_4045182085171959266_n

Jak i w czym nosić?

Jak wspomniałam wyżej, ręce rodzica są idealnie skonstruowane do tego by nosić swoje potomstwo – choć warto to robić umiejętnie 😉 Następna w kolejce, jest jednak chusta – i to nie byle jaka, a tkana splotem skośno-krzyżowym, diamentowym, serduszkowym, lub żakardowym. Dlaczego? Jedynie chusty tak tkane dostosowują się do napięciem do ciała noszącego i dziecka. Prawidłowo dociągana, pasmowo stabilizuje ciało dziecka ułożone na noszącym, a podczas aktu noszenia nie sprężynuje-  w przeciwieństwie do chusty elastycznej, w której sprężynujące włókna elastanu determinują aktywność antygrawitacyjną mięśni niemowlęcia, czyli spinania się.

Chcąc zawiązać prawidłowo dziecko w chuście, konieczne jest zwrócenie uwagi na kilka istotnych szczegółów. Przede wszystkim dziecko powinno być ułożone w tzw. prawidłowej pozycji zgięciowo – odwiedzeniowej. Oznacza to, że:

  • Kręgosłup dziecka powinien być wprowadzony w pełną kifozę – zaokrąglone plecki w literkę C, głowa spoczywająca na ciele noszącego, poza linią kręgosłupa.
  • Rączki powinny być ułożone pod główką maluszka
  • Miednica powinna być ułożona jest w tzw. przodopochyleniu, czyli podwinięta.
  • Staw skokowy powinien być wprowadzony w zgięcie powyżej 90 stopni, a odwiedzenie nóżek wynosić mniej niż 90 stopni.Zachowanie powyższych warunków determinuje skierowanie napięcia mięśniowego do centrum ciała dziecka oraz optymalne warunki dla rozwoju i dojrzewania stawu biodrowego. Ważne jest by chusta była naciągnięta na maluszka do odpowiedniej wysokości. Tak zamotane dziecko będzie leżało na brzuchu, brzuchem do brzucha noszącego, czerpiąc ze wszystkich korzyści jakie daje chustonoszenie.

Jak wspomniałam wcześniej, prawidłowe noszenie w chuście jest, poza rękami rodzica, najbezpieczniejszą opcją – dziecko możne w niej przebywać tyle ile potrzebuje. Jednak rynek branży dziecięcej często kusi „mniej skomplikowanymi” urządzeniami, które mają nam zagwarantować bliskość i wolne ręce jednocześnie. Jednymi z nich są miękkie nosidła ergonomiczne – urządzenia szyte z płótna bawełnianego, czasami chustowego. Charakteryzują się one mają szerokim panelem, który optymalnie powinien przebiegać od kolanka do kolanka. Dostępne są nosidła o standardowych szerokościach panelu (baby size, standard, toddler) oraz regulowane. By dziecko mogło być bezpiecznie włożone do tego rodzaju nosidła powinno przynajmniej osiągnąć umiejętność siadania samodzielnego z pozycji czworaczej, a optymalnie być w pełni spionizowane – czyli postawić już pierwsze samodzielne kroki. Wynika to z tego, że dziecko włożone do nosidełka jest osadzone na kości krzyżowej, ma również bardzo szeroko odwiedzione nóżki i siłą rzeczy miednicę przyklejoną do noszącego. Taka pozycja powoduje odgięcie ciała dziecka do tyłu, przed czym nosidło, chroni. W nosidle dziecko maluch nie powinien przebywać dłużej niż ok 3h.

Innym rodzajem są nosidła wiązane, tzw mei – tai i hybrydy, które mają klamrę w pasie biodrowym i wiązane pasy naramienne. Takie nosidełka nadają się dla dzieci już siadających samodzielnie. Konstrukcja wiązana daje możliwość dostosowania dociągu do materiału do ciała dziecka, ustabilizowania jego pozycji. Nie nadaje ono jednak stabilizacji bocznej, tak jak to się dzieje w chuście tkanej.

15941407_1247295422004130_5022935565037799817_n

W czym NIE nosić?

Bardzo bogaty w Polsce i na świecie jest rynek tzw wisiadeł, czyli peudonosideł o sztywnej konstrukcji.Są one wyposażone w stosunkowo wąski panel pomiędzy nogami, przez który ciężar ciała dziecka spoczywa na kroczu, co dla ciała malucha jest sygnałem do spionizowania. Dodatkowo nóżki w nim wiszą i niestety, stawy biodrowe mogą ulec trwałemu uszkodzeniu. Na domiar złego w tym urządzeniu dziecko jest wkładane w coś w rodzaju koszyka, co ogranicza możliwość korzystania z jakiejkolwiek interakcji z ciałem rodzica, a dodatkowo niestety producenci dopuszczają w nich możliwość noszenia przodem do świata, co może mieć katastrofalne skutki dla niedojrzałego kręgosłupa dziecka.

Wisiadło-11
źródło www.chustodzieciaki.pl

Na zakończenie…

To czy i w czym będziecie nosić swoje dziecko tak naprawdę zależy od Was – rodziców. Najważniejsze by robić to z głową i sercem 🙂

W chuście można nosić od przyjścia na świat maluszka i właściwie nie istnieją przeciwwskazania do praktykowania tej formy bliskości. Jeśli masz wątpliwości, chcesz mieć pewność, że dobrze nosisz swoje dziecko, skontaktuj się z doradcą chustonoszenia, który odpowie na wszystkie Twoje pytania, wraz z Tobą dobierze optymalne dla Ciebie i dziecka wiązania i nauczy Cię wiązać w sposób, który będzie dla Was odpowiedni. Ze swojej strony – zapraszam do kontaktu 🙂

Bookmark and Share