Chuścioch na pokładzie – czyli jak podróżować z chuścioszkiem

Powoli zbliża się sezon na podróże małe i duże. Świeżo upieczeni chustorodzice często mają wątpliwości, czy aby na pewno chusta sprawdzi się w podróży? Jaką chustę wybrać? Długą, czy kółkową? A może jednak nosidło? Brać ze sobą wózek, czy się nie przyda? Poniżej postaram się odpowiedzieć na te pytania i tym samym, mam  nadzieję, rozwiać Wasze wątpliwości 🙂

13641018_1769441069938652_7136236199951203565_o

 

0PODRÓŻ Z CHUŚCIOCHEM – KRÓTKI PORADNIK

Na wstępie warto zaznaczyć, że dla dzieci niesiadających samodzielnie (z pozycji czworaczej), optymalne jest noszenie dzieci w chuście długiej lub kółkowej. Dopiero kiedy dzieci opanuje tę umiejętność mamy możliwość noszenia również w nosidle ergonomicznym lub mei tai. Więcej o zasadach prawidłowego noszenia znajdziesz TUTAJ

AUTOBUSEM I KOLEJĄ

Podróżować autobusem i pociągiem możemy dwojako – komunikacją miejską/kolejką podmiejską i na dłuższe dystanse. O ile pierwszą opcja w kwestii wyboru chusty i wiązania pozostawia pełną dowolność, o tyle do autokaru warto wziąć ze sobą chustę kółkową. Jej zaletą w tej sytuacji jest to, że możemy w niej dziecko szybko i efektywnie wnieść, wyjąć dziecko i pozostawić przygotowaną chustę na sobie. Ogólnie chusta ta zajmuje mało miejsca w bagażu podręcznym. Podobnie sprawdzi się nosidło ergonomiczne, czy mei tai oraz wiązanie 2x z chusty długiej, w przypadku dzieci siadających samodzielnie. Inne wiązania z długiej ciężko w takich warunkach dobrze zamotać, choć jest to możliwie w pociągu przedziałowym (o ile nie jest on pełny i nie majtamy nią po współpodróżnych ;)). Wózek w podróży autokarem, czy pociągiem (szczególnie) dalekobieżnym jest raczej mało pomocny i moze być problematyczny. W pociągach istnieją przedziały przeznaczone dla matki z dzieckiem, poprzedzona szeroką przestrzenią gdzie można zaparkować wózek.

LOTNISKO

Na lotnistku również rewelacyjnie sprawdza się chusta kółkowa. Jeśli nastawiamy się na podróż z chustą długą, to warto wiedzieć, że będzie konieczne kilkukrotne wyjmowanie malucha z chusty.  Wynika to przede wszystkim ze specyfiki odprawy osobistej, podczas której dziecko i wszystko co się ma na sobie trzeba zdjąć, włożyć do kuwetki, która przechodzi przez rentgen, a my z dzieckiem na ręku przechodzimy przez bramkę. Za bramką najprościej i najszybciej jest nam włożyć dziecko z powrotem do chusty kółkowej i pozbierać majdan, niż wiązać w chustę długą (choć przestrzeń nas nie ogranicza), szczególnie, jeśli za nami ustawia się długa kolejka 🙂

Linie lotnicze teoretycznie ograniczają liczbę przedmiotów służących do noszenia dzieci (linia Wizzair) określa jedną chustę lub nosidło), jednak zdarzało mi się mieć w bagaży podręcznym kilka chust i nikt mnie nigdy nie sprawdzał podczas odprawy.

Po odprawie osobistej, następnym miejscem gdzie musimy dziecko wyjąć z chusty czy nosidła, jest dopiero samolot, ponieważ w zależności od wieku maluszka trzeba je włożyć albo do specjalnego hamaczka dla  dziecka niesiedzącego (jesli planujecie lot z takim szkrabem, trzeba ten fakt wcześniej zgłosić liniom lotniczym by przygotowały takie urządzenie), zapiąć pasem przypiętym do pasa rodzica, lub (powyżej 2 roku życia) zapiąć pas na miejscu przeznaczonym dla malucha. Z samolotu najwygodniej jest wyjść z dzieckiem w chuście kółkowej lub nosidle. Na zawiązanie chusty długiej przestrzeń jest, moim zdaniem, zbyt mocno ograniczona.

 

Bookmark and Share